Nie pytaj mnie o Afgańskie kobiety

Bo jak Państwo zapytacie to będziemy siedzieć do rana i spierać sie o prawdę i o fałsz. Proszę mnie nie pytać, bo jedyna odpowiedź jaką mogę Państwu dać, to że “to skomplikowane”. W Afganistanie nic nie jest proste, ale temat kobiet to temat zapleciony w węzełek. Jak to jest z tą burką, przemocą i odczłowieczeniem? Na pewno nie wiem na ten temat wszystkiego, ale – skoro jednak Państwo pytacie – to postaram sie odpowiedzieć jak najlepiej potrafię.

Wiedzą Państwo, że burka – są niebieskie, białe, bure – jest z poliestru? Grubego, nieprzepuszczającego powietrza ani niewypuszczającego wilgoci plastikowego materiału. Pamiętam, że kiedy przyjechałam do Afganistanu – jak każdy “nowy” – fascynowałam sie tymi “niebieskimi duchami” sunącymi po ulicach Kabulu. Zwłaszcza w obliczu “Księgarza w Kabulu” Åsne Seierstad i innych książek takich jak “Kobiety z Kabulu” autorstwa Gayle Tzemach Lemmon. Po ich lekturze wiedziałam już, że burka bardzo ogranicza wizje, powoduje choroby skory głowy, a właścicielkę burki można rozpoznać po chodzie. Jak to zrobić? Nie wiedziałam – taka umiejętność przychodzi z czasem. Tak samo jak ekspatce z czasem przychodzi przyzwyczajenie się do noszenia szalika na włosach – teraz gdy wychodzę z domu zakładam go automatycznie, a bez niego czuję się na ulicy naga. Czy tak samo czują się kobiety, które noszą burki? Nie wiem, znam dari – jeden z języków oficjalnych Afganistanu – za słabo, żeby zadać to pytanie mojej znajomej, która nosi burkę na co dzień. Dla nas, ludzi Zachodu, burka odczłowiecza – zabiera twarz i tożsamość – zgodzą się Państwo? Czy ten aspekt nie jest też częścią rozmowy o zakazie noszenia hijabów w Europie Zachodniej? Zatem, czy moja znajoma – Robina Jan – jest “odczłowieczona”? I co to w ogóle znaczy? Otóż ta kobieta, która nosi na co dzień burkę, pracuje zawodowo – sprząta w domu moich znajomych. To pełen etat, przynosi do domu pieniądze. Nigdy nie wyszła za mąż bo wybrała, że jako jedna z 8 rodzeństwa zajmie się rodzicami. Robina Jan jest jedną z bardziej charakternych babek jakie tu spotkałam. Kiedy rozmawiamy jej łamanym angielskim a moim łamanym dari, mówimy o interesach – czy może znam jakiś dom gdzie jej znajoma mogłaby sprzątać? Mąż jest beznadziejny, pieniędzy nie przynosi, a dzieci sześcioro. Odpowiadam, że dam znać. Rozmawiamy o wspólnych znajomych – tych u których pracuje – ze Kate, która wyjechała już z Kabulu ma dziecko i że ono rośnie, i że gratulacje. Rozmawiamy o różnicach kulturowych pomiędzy Europą i Afganistanem – Robina Jan mówi, ze widziała w Internecie zdjęcia, że we francuskich domach to pies i kot śpią razem, i ze sie nie gryzą, a tu w Afganistanie zawsze gonitwa. I że Afgańczycy nie lubią psów, ona tez nie lubiła ale sie przekonała. Śmiejemy się. Jest milo i normalnie. A potem ona zakłada burkę i idzie do domu. Czy to cos zmienia? A gdyby założyła płaszcz? Ale zakłada burkę.





No dobrze, ale z naszego punktu widzenia burka wiele zmienia. Prawda? A co powiedzą Państwo na bardzo konserwatywną rodzinę Pasztunów, której córki musza zakrywać twarz nawet w domu? I co z tego, ze aż do 17 roku życia chodziły do szkoły w Pakistanie? A szalik zakrywał tylko koniec ich koczków i końskich ogonów? Zakrywanie to sposób w jaki ojciec chroni je przed ludźmi z tego kraju z którego pochodzą, w którym się nie wychowały, a w którym zostaną wydane za mąż – tak powiedziała mi ich dobra znajoma. Czy możemy to zrozumieć?

Na początku mojego pobytu w Kabulu, kiedy pracowałam dla lokalnego radia, miałam wolna rękę jeżeli chodzi o poruszanie sie po tym mieście. Biegałam wiec do sklepu, do znajomych. Ale. Czy czuliście się kiedyś Państwo jak chodzące mięso? Pod niewybrednymi spojrzeniami innych? To bardzo nieprzyjemne, brudne, oblepiające uczucie. Zaczepianie na ulicy jest czymś na co trzeba się przygotować nawet jeżeli jest się całkowicie zakrytą (szalik, długie rękawy, luźne ubranie za linie pośladków, spodnie). Kiedyś kiedy szłam do pracy mężczyzna jechał za mną na rowerze pytając “how much, how much” – za ile, za ile. Chciał spróbować szczęścia może myśląc, że skoro nie jestem eskortowana w opancerzonym samochodzie – jak to zwykle kobiety z Zachodu – to może jestem prostytutką? Czy to przed tym chcą chronić ojcowie swoje córki zamykając je w domach i odbierając im to co my na Zachodzie nazywamy “życiem”? Może właśnie przed tym. Czy dlatego, Robina Jan zakłada burkę wychodząc z pracy? A może to pozostałość po czasach Talibów, kiedy kobieta nie miała prawa do osobowości?

Miałam kiedyś ciekawą rozmowę z młodym przedsiębiorcą, takim trochę “nowym Afgańczykiem” (tak jak mamy nowych Ruskich), czyli jednym z tych którzy zrobili karierę po interwencji Amerykańskiej w 2001 roku. Siedzieliśmy na balkonie, cień sie przesunął i zaczęło prażyć na nas wiosenne słonce. Powiedziałam – wyobraź sobie, ze teraz musisz jeszcze założyć burkę, w taki skwar. A on odpowiedział mi na to, ze kobiety inaczej odczuwają ciepło niż mężczyźni. Ze mężczyźni mają gorętszą krew od kobiet i że kobietom jest zawsze chłodniej niż mężczyznom. Że przecież gdyby było inaczej kobieta nie mogłaby wytrzymać w burce. To ciekawe, ze takie spostrzeżenie ze mną podzielił – ten wykształcony, sprytny, zwesternizowany młody mężczyzna.

To tyle jeżeli chodzi o anegdoty. Przejdźmy do liczb. Od burki do przemocy daleko. I chociaż z naszej strony jest ona przykładowa emanacja opresji, zajrzyjmy pod burkę i zobaczmy czy nie kryją sie pod nią siniaki. Ostatnio ONZ (nie pamiętam która z agend – proszę wybaczyć) zgłosiło sie z oficjalnym zapytaniem do rządu Afgańskiego o wydanie informacji na temat statystyk przemocy wobec kobiet w Afganistanie. Rząd zrobił “ups” ponieważ takich statystyk na poziomie krajowym nie ma. Przecież chyba sie państwo nie łudzą, ze policja prowadzi rejestr takich spraw, prawda? Lokalne NGO Women for Afghan Women zajmujące się prowadzeniem schronisk dla kobiet które doświadczyły przemocy stworzyło mapę przemocy wobec kobiet w Afganistanie na podstawie zebranych przez siebie danych. Proszę obejrzeć sobie mapę tu: http://www.map-waw.org/. Jest to pierwsza taka mapa dostępna on-line. Zrobiona przy użyciu oprogramowania open source Ushahidi pozwoli Państwu zobaczyć ile jakiego typu rodzajów przemocy zostało zarejestrowanych przez WAW. Wystarczy kliknąć “Filter Reports By”. Na co powinni Państwo zwrócić uwagę, to ogólna liczba spraw. Jedna nieduża organizacja która ma tylko 8 placówek na ¼ powierzchni Afganistanu, a od 2009 roku zajmowała sie 6600 sprawami z których 2919 to przemoc domowa, 255 to zmuszenie kobiety do małżeństwa, 118 to gwałt, 52 to morderstwo, 31 to porwanie. Nikt nie wie ile spraw nie zostaje zgłoszonych ponieważ tradycyjnie kobieta jest skutecznie (a czasem śmiertelnie) odwodzona od raportowania swoich krzywd. A nawet jak juz pójdzie na policje to może być po prostu odesłana w ręce oprawcy jeżeli ten jest jej mężem.

Podczas jednej ze zorganizowanych grup fokusowych z mieszkańcami Kabulu, ktorych wyniki wpadly mi w rece, okazało sie, ze jako najczęstszy rodzaj przemocy w rodzinie bierze sie z tak zwanych małżeństw “na wymianę”. Co to znaczy? Ze Abdullah ożeni sie z Miriam, a brat Miriam Wahid weźmie za żonę siostrę Abdulli Sonie. Okaże sie że Abdullah jest furiatem i ze bije Miriam, wtedy jej i jej brata Wahida rodzice będą wściekli ze ich córka jest źle traktowana wiec zaczną znęcać sie nad synowa Sonia, a siostra oprawcy ich córki. Z szacunku do matki mąż Soni, Wahid nie będzie sie temu przeciwstawiał. Kiedy brat Soni, Abdullah – który jak wiemy jest człowiekiem brutalnym – dowie sie, ze jego siostrą jest bita będzie bić swoja żone jeszcze bardziej, w ramach zemsty. I tak spirala sie nakręci. Uczestnicy grupy fokusowej podkreślili, ze gdyby to zależało od nich zabroniliby małżeństw na wymianę, bo prowadza one do złego. Tak, to społeczeństwo jest brutalne. Ale proszę nie myśleć, ze wszyscy ludzie są tacy. Jest wielu dobrych wpierających ojców i mężów, teściowe które są dobre dla synowych. Ale tak. Fakty są faktami – przemoc wobec kobiet w Afganistanie jest dramatycznym problemem.

Teraz w obliczu przemian które nadchodzą w Afganistanie – wycofanie sie (przynajmniej częściowe) wojsk ISAF, wybory prezydenckie na początku kwietnia 2014 – kiedy Talibowie przejmują coraz większe części kraju a sytuacja wygląda na “niepewną”, ilość przemocy wobec kobiet rośnie. Może dlatego, ze wraz z wyjściem zachodnich wojsk jest coraz mniej pracy i mężczyźni są sfrustrowani wiec wyżywają sie na żonach? Może po prostu dlatego, ze sytuacja w kraju staje sie bardziej plena przemocy? Tak, to jedna z teorii. A zatem to również coś co dotyczy nas obywateli Polski, jako kraju którego wojska w Afganistanie maja swoja misję. Musimy być świadomi, ze kiedy “Polacy wyjdą z Afganistanu” to nie jest tylko tak, ze “nasi wrócą do domu” i “przestaniem wydawać pieniądze publiczne na wojnę”. Trzeba sobie uświadomić, że ich obecność tam, zapewniając cos na kształt stabilniejszej sytuacji pozytywnie wpływa na sytuacje kobiet. I ja zdaje sobie sprawę, że “biedne kobiety w burkach” były narzędziem propagandowym Ameryki, kiedy szli na tę wojnę. Ale teraz te 12 lat później to naprawdę ma znaczenie, bo stabilizacja w kraju oznacza mniej przemocy. Nie tylko tej związanej z wojna, ale tej związanej z frustracją wynikającą z bezrobocia i poczucia zagrożenia a kończącej sie na wyżywaniu sie na żonie.

Na zakończenie chciałabym dodać, ze poznałam Fatmę – młodą, niesamowitą kobietę, która pracuje dla jednej z lokalnych agencji pomagającej kobietom które padły ofiarą przemocy. Pewnego dnia, po zakończeniu wspólnej naszej prezentacji, zabrałam ją na kawę do jednej z kafejek dla ekspatow. Siedziałyśmy trzy godzimy przy dwóch kolejkach cappuccino i brownie gadając jak dwie dziewczyny zorientowane na karierę. Ona opowiadała mi o swojej edukacji w Pakistanie, o tym ze jej organizacja jej nie docenia, że chciałaby podwyżkę, ze jedzie na wakacje do Indii. Szalik zsunął jej sie z włosów, ciemne oczy iskrzyły od emocji gdy mówiła jak pracuje po 10 godzin dziennie za psie pieniądze. Pożyczyła mi do przeczytania książkę o budowaniu pewności siebie. To mogło by się wydarzyć w każdej kawiarni w Polsce. Normalna pogawędka. Gdyby Fatma była Polką mówilibyśmy – młodzi pracują za psie pieniądze, nie ma szans dla młodych nawet z dobra edukacją. W Afganistanie Fatma jest awangardą sukcesu – może pracować, podejmować wybory, nie musi panikować kiedy zsunie jej się szalik. To tak żeby zmienić Państwu na chwile optykę.
Trwa ładowanie komentarzy...